Przeskocz do treści

Tablice maturalne – błogosławieństwo czy zło konieczne?

Scenariusz jak z horroru? 

Drrrryyyyńńńń dzwoni budzik. W radio słychać głos prezentera dzień dobry jest 7 maja godzina 6 rano. Dziś matura z matematyki, trzymamy kciuki za wszystkich maturzystów. Zrywasz się z łóżka zalewa cię pot, łapiesz się za głowę i zastanawiasz czy na pewno wszystko dobrze powtórzyłeś. Szybko przypominasz sobie wzory redukcyjne, jedynkę trygonometryczną i nie możesz ustalić najprostszych faktów. Zawsze zostają tablice matematyczne – myślisz. Dojeżdżasz do szkoły, siadasz w ławce, rozpinasz guzik od koszuli i próbujesz złapać głębszy oddech. Dostajesz arkusz maturalny i przez 170 minut wertujesz tablice matematyczne w poszukiwaniu wzorów. Po dwóch godzinach kończysz rozwiązywanie zadań zamkniętych. Do tego zestawu rozwiązujesz ze dwa zadania za 2 punkty. -Uff jeśli wszystko dobrze to jakoś te 30% da się wykrzesać. Plan miał być jednak inny, dziesiątki zrobionych arkuszy maturalnych godziny oglądania jak ktoś rozwiązuje zadania na YouTube nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

Scenariusz bardzo często spotykany.

W mojej praktyce nauczycielskiej dziesiątki razy spotkałem się z podejściem „aaaa tam po co mam się uczyć wzorów przecież wszystko jest w tablicach”. No i może rzeczywiście tam jest, ale szukanie wzorów w tablicach na maturze jest równie skuteczne jak wertowanie w trakcie procesu w sądzie kodeksu karnego w celu odszukania konkretnego przepisu. Z góry wiadomo, że nie przyniesie to większego efektu. Albo jazda samochodem z kodeksem drogowym i szukanie w trakcie jazdy co oznaczał znak białe koło z czerwoną obwódką. Kończy się to przeważnie stresem, brakiem koncentracji na rozwiązywaniu zadań i chaosem w myślach. Efektem takiego rozumowania są wyniki dotyczące zdawalności matury z matematyki. Niby 83% odsetek zdanych matur w 2018 roku to nie jest jakaś katastrofalna liczba, ale skoro są wzory i wystarczy je tylko zastosować to skąd taki wynik? Oznacza to, że 17% uczniów otrzymało wynik gorszy niż 30%, gdzie za zadania zamknięte można dostać połowę punktów a wystarczy do nich przecież zastosować tylko jakiś jeden wzór. Ba sprawdzić, czy 1 z 4 odpowiedzi jest prawdziwa. Zatrważające jest to, że mediana wyników to właśnie 52%. Czyli połowa wszystkich uczniów rozwiązała egzamin maturalny z matematyki na poziomie niższym lub równym punktom z zadań zamkniętych, które za specjalnie wiedzy nie sprawdzają.

Źródło: www.cke.gov.pl 

 Jak najlepiej opanować wzory

Repetitio est mater studiorum- powtarzanie jest matką nauki.

Nie od dziś wiadomo, że jak się coś wałkuje w kółko to wiedza utrwala się sama. Tak jest i ze wzorami matematycznymi. I nie chodzi tu o bezmyślne zakuwanie regułek, lecz o przyswajanie wzorów przez rozwiązywanie zadań. Liczba schematów i typów zadań też jest ograniczona, zwłaszcza na maturze podstawowej. Zatem jest szansa na to, że część zadań powtórzy się na egzaminie. I co najważniejsze znajomość wszystkich wzorów przyswojonych w „naturalny” sposób wyrabia nam intuicje – mózg myśli trochę za nas i podsuwa nam ścieżkę do rozwiązania zadania. Nawet jak nie wiemy na pierwszy rzut oka jak zadanie rozwiązać, to znając wszystkie wzory z danego działu możemy wyeliminować te wzory, które nie dają się użyć do tego konkretnego problemu i zastosować taki wzór jaki nam zostaje.

Swoim uczniom zawsze powtarzam, że tablice matematyczne powinno się traktować jako koło ratunkowe. Należy do nich zaglądać jedynie, gdy zapomni się jakiegoś wzoru albo jest on zbyt skomplikowany i rzadko się go używa. W przypadku zbyt złożonych wzorów wystarczy tylko wiedzieć, że one tam są, ale ważne jest, żeby wiedzieć jak i do czego je zastosować. I w takim przypadku tablice maturalne będzie można wykorzystać jako podkładkę na arkusz, żeby się miękko pisało.

 

Zapraszamy do nauki z nami a scenariusz na pewno będzie inny.

 

Bartosz Przysucha

www.szkolamatematykibp.pl/oferta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *